Narodziny Akademii Email

 

Kinga Banach: Skąd wziął się pomysł stworzenia Akademii Rodziny?
Mirosława Kwas: Kilka lat temu przyjechali do nas znajomi z Austrii, ze Związku Rodzin Szensztackich i opowiadali jak oni realizują swoje powołanie do apostolstwa, w jaki sposób dzielą się dobrem, które otrzymali, właśnie poprzez Akademię Rodziny.
Paweł Kwas: Człowiek, jeżeli sam doświadczy wielkiego dobra, to chce się nim dzielić. My wiele otrzymaliśmy i w Instytucie Studiów nad Rodziną, i w Ruchu Szensztackim, to też czuliśmy potrzebę podzielenia się tym z innymi małżeństwami.
Mirosława: Zostaliśmy też zaproszeni do współpracy w Radzie Episkopatu Polski ds. Rodziny. Te 10 lat doświadczeń też mocno wpłynęło na powstanie Akademii Rodziny. Czuliśmy się odpowiedzialni, żeby coś dalej robić.
Paweł: W Austrii Akademia działa bardzo prężnie, ale nieco inaczej niż u nas. Austria opiera się na pedagogice prezentowanej w Ruchu Szensztackim. Na pewno będę subiektywny – bo jesteśmy związani z tym Ruchem – jednak siląc się na jakiś obiektywizm, muszę przyznać, że jest to bardzo głęboka pedagogika. Ciągle ma się poczucie ogromnej świeżości, aktualności głoszonych przez Ojca Kentenicha, założyciela Ruchu Szensztackiego, idei pedagogicznych. My też poszliśmy za założycielem, ale trochę w innym kierunku.

Kinga: Czyli jeszcze raz: skąd nazwa Akademia Rodziny?
Mirosława: Na pewno nazwa przyszła do nas z Austrii. Ale tak naprawdę to był tylko impuls.
Paweł: W trakcie uczestnictwa w Międzynarodowym Spotkaniu Rodzin w Manilii, w 2003 roku, zobaczyliśmy jak ważne jest dowartościowanie dzieci. Dlatego nazwa wskazuje również na to, że Akademia adresowana jest do całych rodzin, nie tylko do dorosłych. Dzieci są głównym podmiotem wychowania chrześcijańskiego.
Mirosława: Nazwa „Akademia” oznacza również, że celem zajęć jest nie tylko zdobycie wiedzy, ale przede wszystkim umiejętności jej wykorzystania w codziennym życiu.

Kinga: Kiedy więc można mówić o powstaniu Akademii Rodziny?
Mirosława: We wrześniu 2007 ruszyliśmy już z zajęciami w Akademii, z pracą z rodzinami. Ten projekt jest ciągle jeszcze udoskonalany. Natomiast przygotowywania zaczęliśmy już rok wcześniej razem z o. Mirosławem Żabnickim. Przez ponad rok rozpracowywaliśmy program, harmonogram, konsultowaliśmy się z ekspertami, zbieraliśmy wykładowców. Chcieliśmy, żeby małżeństwa spotykały się nie tylko z nami, jako parą małżeńską, ale ze specjalistami z danych dziedzin, którzy ich ubogacą. To wszystko nadal się rozwija.